|
|
|
| 02.04.10 | Wpisany przez Jarosław Zwoliński | |
|
rys. Filip Dramiński Prezentujemy artykuł Jarosława Zwolińskiego - historyka, opiekuna grupy "Goplanie". Można się z niego dowiedzieć mnóstwa ciekawych rzeczy. Zapraszamy do lektury.
Rekonstrukcja pierwocin państwowości Państwo Goplan powstało na terenie Kujaw. Jego początki giną jednak w mrokach przeszłości. Osobiście uważam, że pierwsze zręby państwowości zostały położone w VI w., kiedy okres wędrówki ludów na naszych ziemiach dobiegł końca. Z czasem Goplanie podporządkowali sobie Wielkopolan i Pakułów. Czy zadecydowały o tym unie zawarte na skutek małżeństw pomiędzy panującymi rodami, czy podboje, tego nie wiemy? Jest jednak faktem że jedno z nielicznych źródeł jakim jest „Geograf bawarski” wyliczając plemiona zamieszkujące pomiędzy Wisłą a Odrą wskazuje na Goplan jako lud silny, posiadający wiele grodów. W późniejszych źródłach nazwa Goplanie znika. Jakby spod ziemi wyrastają natomiast Polanie. Przypuszczam, że zmiana nazewnictwa nie jest przypadkowa. Ze znanej legendy o Popielu i myszach wiemy, że władca ten został obalony. Z tą chwilą Kruszwica przestała pełnić funkcję stolicy kraju, a ród Leszków został odsunięty od władzy. W ich miejsce pojawia się nowa dynastia Piastów, a na arenę dziejów wkracza nowy stołeczny gród – Gniezno. Dziś wszyscy przyzwyczaili się do traktowania właśnie jego jako kolebki państwowości. Przekazane w legendzie o Popielu fakty zdają się jednak wskazywać na inne prapoczątki. Rekonstrukcja „Plemię Goplan” dotyczy właśnie tego okrytego zasłoną ciemności fragmentu naszych dziejów. Być może nie uda się nam do końca trafnie zrekonstruować przeszłości. Należy jednak pamiętać o tym, że będziemy się poruszać niemal po omacku. Wyboru symboliki służącej do dekorowania strojów, elementów uzbrojenia i wyposażenia trzeba będzie dokonywać często w sposób intuicyjny, posiłkując się nielicznymi, niekiedy późniejszymi znaleziskami. Rekonstruując obrzędy trzeba będzie doszukiwać się analogii w lepiej udokumentowanych zwyczajach z innych części europy. Powszechną bolączką jest tu niemal całkowity brak jakichkolwiek źródeł pisanych. Całemu zagadnieniu towarzyszą rozliczne polemik historyków przedstawiających wzajemnie wykluczające się koncepcje na temat przeszłości dziejowej ziem polskich. Aby uzmysłowić wszystkim jak daleko sięgają rozbieżności i jaka jest nawet obecnie temperatura ideologiczna sporów muszę wspomnieć, że zahaczają one w sposób nieuchronny o prawo narodu do zasiedlanej ziemi, rzutując przez cały wiek XIX i XX na upolitycznienie oceny materiału archeologicznego. Niemały wpływ odgrywa tu też fakt, że najstarsze znaleziska są wytworem pogańskiej kultury i sztuki której symbolika budzi niekiedy mieszane uczucia. Pojawiające się na naczyniach swastyki kojarzą się najczęściej z nazistami nie zachęcając nikogo do kopiowania ani tym bardziej promowania ich jako najstarszych symboli plemiennych. Co więcej nic też nie wskazuje na fakt aby orzeł był wówczas godłem państwowym. Najstarsze znaleziska ukazują ptaka przypominającego nieco koguta, może pawia, ale na pewno nie orła. Na wczesnośredniowiecznych zabytkach pojawiają się też inne zwierzęta. Orłów niestety brak. Wszystko to budzi obawy tych badaczy którzy lękając się zburzyć raz już ustalony i pozornie klarowny obraz naszej najstarszej przeszłości wolą się nie babrać w bagnie prapoczątków państwowości. Temat ten jest zazwyczaj skrzętnie pomijany, co tłumaczy się zresztą brakiem źródeł pisanych i niedostatkiem archeologicznych znalezisk. Narażając się na krytykę postaram się ze śmiałością opartą co przyznaję w pewnej mierze na intuicji odtworzyć pierwociny naszej państwowości. Spodziewam się, że spadnie na mnie raczej fala krytyki, niż uznania, ale trudno. Muszę się liczyć z tym, że mając śmiałość podjąć temat trudny, błędy zapewne jakieś popełnię. Wypada mi tylko zaapelować aby środowiska naukowe o ile zwrócą uwagę na nasze wysiłki, potraktowały rekonstrukcję poważnie, nie siląc się na słowa ojcowskiej krytyki, lecz wnosząc swą wiedzę w te jej fragmenty które ich zdaniem wymagają koniecznych ulepszeń. Mam nadzieję na polemikę a nie wojnę z wyznawcami tego lub innego spojrzenia na naszą przeszłość. Użyłem tu terminu „wyznawcami” ponieważ jak wcześniej wspomniałem fakty będące w naszym posiadaniu nie są kompletne i jednoznaczne. Dlatego obraz przeszłości jest raczej opartą na wierze projekcją, a wiara jak wiem ma to do siebie, że wyrzec się jej jest niezwykle trudno. Dużą rolę odgrywają tu oczywiście emocji wsparte patriotyzmem, dbałością o zachowanie narodowej pamięci i dziedzictwa, stanowiących z kolei najgłębszy fundament polityki. Temat to jak widać trudny a nawet na pierwszy rzut oka niebezpieczny. Czytając „Rzeczpospolitą Obojga Narodów” raz po raz łapałem się za głowę urzeczony przenikliwością myśli świadczącą o głębokim zrozumieniu epoki. Niełatwo bowiem podzielić przeszłość na mniejsze okresy nadając im nazwy tak proste i trafne zarazem jak choćby „Babie lato Rzeczypospolitej”. Niestety najdawniejszy okres pierwocin państwowości nie doczekał się niczego podobnego i leży niemal odłogiem. Szkoda. Działo się tam równie wiele a być może i więcej niż kiedykolwiek. Walka o władzę i granice państw jest zresztą zawsze tak samo barwna i krwawa. Mam nadzieję, że wspólnie nadrobimy tę zaległość. Rozpoczynając swoje rozważania o prapoczątkach naszego państwa nie ukrywam wcale, że to co piszę opieram również na swej wierze i przekonaniu. Jest to rekonstrukcja oparta w dużej mierze na próbie wejścia w umysły ludzi z tej epoki na pierwszy rzut oka tak dziwnej, odległej i tajemniczej. Początki Słowian
Pochodzenie Słowian przyprawia badaczy o ból głowy. Gdzie szukać pierwszych siedzib ludu który pojawił się na kartach historii na pierwszy rzut oka znikąd. Kronikarze bizantyjscy którzy po raz pierwszy poświęcili im uwagę nie zastanawiali się nad tym skąd przybyli nai pradziadowie. W rodzimej historiografia dominują dwa sprzeczne podejścia do wspomnianego zagadnienia. Pierwsze z nich zakłada istnienie słowiańskiej macierzy na terenach miedzy Wisłą a Odrą. Ziemie te są uznawane przez część badaczy za prakolebkę z której następnie wylała się wielka fala migracji na południe i zachód. Przeczą temu znaleziska archeologiczne które w sposób dobitny dokumentują nie tylko nagły spadek gęstości zaludnienia tych ziem pod koniec V w., lecz również wyraźne obniżenie się kultury metalurgicznej. Wszystko wskazuje na to, że wędrówka ludów przygnała naszych praojców z ziemi leżącej znacznie dalej na wschód. Historycy dostrzegli ten problem i zaproponowali dwa inne miejsca na lokalizację prakolebki. Obszar zachodniej Ukrainy oraz Polesie. Propozycje to już ciekawsze choć osobiście uważam je co najwyżej za kolejne etapy naprawdę długiego marszu. Czytając wszelkie analizy dotyczące Słowian natrafiłem na kilka ciekawych wskazówek. Po pierwsze lingwiści zwracają uwagę na pewien zasób słów i wierzeń zaczerpniętych z terenów Persji. Dodatkowo występują też wpływy ugrofińskie. Każe to umiejscowić siedziby praprzodków gdzieś za Uralem w ostępach tajgi. Nie znaleziono tam co prawda resztek grodzisk ale o niczym to nie świadczy. Słowianie zamieszkiwali najpewniej ogromny obszar w rozproszeniu. Osiedla były małe i oddalone od siebie. Militarna struktura nie wykształciła się jeszcze w pełni. Ludzie bardziej obawiali się dzikich zwierząt niż napaści sąsiadów. Ten brak wojen rzutował w sposób oczywisty na rodzaj uzbrojenia. Posługiwano się łukiem, procą, nożem, toporem, oszczepem. Zbroje, miecze i hełmy nie były w tych warunkach przydatne. To jest właśnie główny powód dla którego metalurgia Słowian stała na tak słabym poziomie. Wydaje się, że podstawową metodą walki była ucieczka do lalu i atak z zasadzki. Walczono zapewne w małych grupach nie siląc się na wielką strategię. Poruszanie się po leśnych ostępach odbywa się najczęściej na piechotę. Z tego powodu mała w początkowym okresie popularność jazdy. Konie naszych praprzodków wyglądają zresztą raczej jak juczne zwierzęta niż bojowe wierzchowce. Odróżnia to zdecydowanie praojców od ludów z stepowych równin Azji. Jakieś znaleziska jednak pozostały. Na północnym zachodzie Chin znaleziono w piaskach pustyni naturalnie zmumifikowane szczątki należące do ludu białej rasy. Ich ciała były przyodziane w stroje utkane europejskim ściegiem. Odkryto również sporą ilość artefaktów takich jak narzędzia i przedmioty codziennego użytku. Datowanie znalezisk wykazało, że najstarsze z nich pochodzą z 2000 lat przed Chrystusem. Najmłodsze z IX w n.e. Nieznany lud zamieszkiwał te odległe ziemie długo. Wszystko wskazuje na to, że natrafiono wreszcie na fragment pradawnych siedzib Słowian. Azjatycki matecznik zdaje się potwierdzać obecność w słownictwie i wierzeniach wyrazów pochodzenia Perskiego i ugrofińskiego. Słowiańszczyzna pierwotna musiał się rozciągać zapewne na ogromnych obszarach północno wschodniej Europu i Azji. Rozproszona na tak wielkim obszarze ludność nie tworzyła zapewne większych skupisk żyjąc podobnie jak dzisiejsze ludy Syberii. Tłumaczy to plemienną strukturę pierwszych Europejskich słowiańskich państw oraz kształtujące się dopiero pojęcie prywatnej własności ziemi. Początki stałego osadnictwa
Wszystko wskazuje na to, że osadnictwo na ziemiach pomiędzy Odrą a Bugiem utrwaliło się dopiero w VI w. Zamieszkujące pierwotnie te ziemie plemiona germańskie przeniosły się wówczas na zachód na tereny dawnego imperium rzymskiego. Dawna Germania Magna przesunęła się na zachód. Pozostawał obszar pustki osadniczej. Nieliczni dawni mieszkańcy zostali zalani przez idącą ze wschodu falą migracyjną Słowian, stopniowo się z nimi asymilując. Ślady bytności dawnych gospodarzy jednak nadal pozostały w wczesnośredniowiecznej tradycji. Na nagrobku Chrobrego tytułowano go królem Gotów i Wandalów. Przedpiastowscy władcy Goplan/Polan nawiązywali zapewne również do tradycji tytułując się władcami mieszkających tu niegdyś germańskich plemion. Czuli się najwidoczniej również panami reszty germańskich osadników.
Ród Leszka
Jedno z plemion słowiańskich miało odegrać szczególną rolę dokonując zjednoczenia ziem obecnego terytorium Polski. Według tradycji rządził nim ród Leszków. Jego prapoczątki sięgają pewnie legendarnego Lecha, który wybrał nową ziemię na siedzibę dla swego ludu. Legenda ta potwierdza również teorię o przybyciu z odległego kraju. Leszek i jego lud byli tu przybyszami, kolonistami a nie autochtonami. Ród Leszków rządził Goplanami od chwili ich przybycia w VI w. do wieku IX gdy zły i okrutny Popiel został obalony, a na książęcym tronie zasiadł Piast dając początek nowej dynastii. Znaki plemienne
Nie zachowało się zbyt wiele wskazówek jak wyglądało pierwsze godło plemienne Goplan/Polan. Legenda o Lechu wspomina, że wybrał on na swą siedzibę miejsce gdzie gniazdował wielki orzeł. Na monetach Chrobrego widnieje jednak ptak którego można kojarzyć raczej z kogutem lub pawiem. W ruinach jednego z grodów odnaleziono broszę z wyobrażeniem smoka. Orła nie odnaleziono. Szkoda - może niekoniecznie. Musimy się chyba pogodzić z faktem, że orzeł nie był od zawsze naszym godłem. W rekonstrukcji „Goplanie- gród Swaroga” zdecydowałem się na koguta. Było to obok konia święte zwierzę Swaroga. Kult tego boga był z pewnością obecny w państwie Goplan czego dowodem jest po dziś istniejące miasto Swarzędz. Podobizna koguta na plemiennych znakach wydaje się być jak najbardziej logiczna i uzasadniona.
Bogowie Goplan
Wiara naszych pogańskich przodków ginie we mgle przeszłości. Przyczyniła się do tego walnie działalność misjonarzy niszczących wszelkie ślady dawnej religii. Spalono świątynie, rozbito kamienne posągi, wycięto święte gaje. Niektóre miejsca kultu przejęło chrześcijaństwo chcąc przesłonić jego pozostałości. Niewiedza nasza jest na tym polu przerażająca. Nie znamy imion wszystkich bogów, ani ich kompetencji. Nie wiemy nawet czy wspominane w różnych tekstach imiona są wcieleniami tego samego boga czy kilku innych choć do siebie podobnych. Niektórzy stawiają nawet tezę o wierze wśród Słowian w jedno naczelne bóstwo oraz pomniejsze duchy. Byłaby to jakaś forma monoteizmu. Osobiście sądzę jednak, że był to klasyczny politeizm, a nasze wątpliwości wynikają tylko i wyłącznie z baraku źródeł. Bogów można podzielić z grubsza na mniej i bardziej ważnych. Jednym z głównych był Swaróg – bóg słońca, ognia i kowalstwa. Jego kult był popularny wśród Słowian. W epoce przed chrześcijańskiej w Swarzędzu istniała zapewne świątynia Swaroga. Niestety nie odkryto żadnych po niej pozostałości. Co gorsza nie odnaleziono również posągu Swaroga. Nie możemy więc być pewni jak wyglądał. Z opisów słowiańskich świątyń sporządzanych głównie przez niemieckich misjonarzy wiemy, że stojące w nich posągi miały kilka twarzy. Czasem trzy, częściej cztery, niekiedy nawet siadem. Oblicza Boga świadczyły oczywiście o jego roli oraz duchowych atrybutach. Posągi dekorowano ozdobami, bronią, zapewne również kwiatami. Przybranie to zmieniało się w zależności od pory roku i święta. Chcąc pokusić się o odtworzenie posągu Swaroga trzeba polegać niemal całkowicie na wyobraźni. Jedyną pomocą może być opis funkcji i atrybutów tego boga których symbole można wykorzystać do dekowania słupa. Trudno rozstrzygnąć natomiast na tej podstawie jednoznacznie o ilości twarzy posągu.
Plemienne podboje
Rozwój terytorialny Państwa Goplan nie jest dokładnie znany. Wiemy natomiast, że Polanie którzy ich zastąpili na mapie dziejów obejmowali już terytorium Wielkopolski, Kujaw i Pałuk. Wszystko wskazuje na to, że mniej więcej ten sam zasięg miało państwo Goplan u schyłku panowania Popiela. Należy sądzić, że do zjednoczenia doszło siłą. Echa podobnej akcji zjednoczeniowej podjętej przez Wiślan są znane z legendy o Kraku, który jak głosi wieść podbił cztery narody. Oczywiści mowa tu o małych państewkach plemiennych które weszły w skład jego mini imperium w Małopolsce. Tak samo przebiegała najpewniej centralizacja państwa Goplan. Łupieżcze wyprawy na sąsiadów przekształciły się stopniowo w trwałe podboje w wyniku których powstały zręby większej państwowości. Możliwe zresztą, że do powstania większego tworu państwowego doszło na skutek zjednoczenia terytoriów plemiennych będących reakcją na ekspansję Franków pomiędzy 790 a 812 r.
Rozwój państwowości.
Pierwociny. Obejmują okres od chwili utrwalenia się osadnictwa na ziemiach polskich pod koniec V i na początku VI w. aż do ok roku 790 kiedy to wkracza na arenę dziejów Leszko II wzmiankowany przez Jana Długosza. Pomimo że większość historyków odrzuca jego istnienie nie przechodziłbym nad tym do porządku dziennego. Wydaje się, że wzmianka o nim nie jest przypadkowa. Jego pojawianie się na arenie dziejów wyznacza koniec epoki wszechwładzy wiecu powołującego kneziów zgonie z chwilowym kaprysem tłumu. Od tej pory władza pozostała w rękach jednej rodziny – Popielidów z rodu Leszków. Wcześniej kneź był tylko wodzem. Głównym ośrodkiem władzy pozostawał wiec oraz wyrocznie bogów dające dobrą lub złą wróżbę. Możemy założyć, że w okresie tym państwo Goplan było ograniczone jedynie do Kujaw. Rządy Popielidów. Dynastia Popielidów pojawiła się około 790 r. a jej protoplastą był Leszko II jego synem i kolejnym władcą został Leszko III, po nim nastały rządy Popiela I i wreszcie Popiela II zwanego gnuśnym. Ponieważ, ze Starej Baśni wiemy, że Popielidzi wywodzili się z pradawnego rodu Leszków należy wnioskować iż Leszko II nawiązywał do Lecha, najwyraźniej wielkiego lub pierwszego który wprowadził plemię z dalekiego wschodu nad Gopło. W symboliczny sposób chciał najwyraźniej położyć nowe wielkie podwaliny, tym razem pod dziedziczną władzę na całym plemieniem. Wódz przekształcił się w władcę. Plemię w kraj. Wiece oczywiście nadal istniały. Panująca rodzina musiała się liczyć z ich głosem. Pogańskie wyrocznie ograniczały też władzę knezia i jego wpływ na umysły poddanych. Prawdopodobnie za pierwszych Popielidów Goplanie włączyli do swego państwa tereny Wielkopolski i Pałuk. Wczesny okres piastowski. Obalenie Popiela II przez Piasta kończy krótkie rządy pierwszej dynastii. Z lektury starej baśni wiemy, że doszło do tego w momencie krytycznym, gdy książę zdecydował się na wprowadzenie chrześcijaństwa, rozpędzenie wiecy i skupienie władzy w swoim ręku. Zamiast zmiany ustroju nastąpiła zamiana na szczycie. Miejsce Popielidów zajęli Piastowie – potomkowie Piastuna. Nad Goplanami/Polanami panowali kolejno Piast, Ziemowit, Leszek i Ziemomysł. W okresie tym pomimo dalszego trwania pogaństwa następowało powolne wzmacnianie władzy knezia. Drużyna rosła w siłę, przestano zwoływać wiece lub zbierano je tylko sporadycznie. Mieszko syn Ziemomysła powrócił do pomysłu przyjęcia chrześcijaństwa widząc w nowej religii istotną podporę swej władzy. Przyjęcie chrztu stanowi punkt zwrotny kończąc jednocześnie epokę. Prawdopodobnie za rządów ojca i dziada Mieszka Polanie podbili Ziemię Łęczycką i Sieradzką, część Małopolski oraz Mazowsze. Monarchia pierwszych Piastów. Chrześcijaństwo nie zostało przyjęte w kraju z entuzjazmem. Nowa wiara nie tylko godziła w tradycyjne swobody. Zakazywała również dawnych obrzędów. Nakładała za to nowe obciążenia i zobowiązania. Przez pierwsze dwa wieki większość ludności nadal skrycie wyznawała pogaństwo. Wprowadzenie nowej wiary napotkało na opór z którym musieli się zmagać kolejno: Mieszko, jego syn Bolesław oraz wnuk Mieszko II. Za panowania tego ostatniego doszło ponownie do buntu. W jego wyniku chrześcijaństwo zostało niemal całkowicie wyrugowane. Na książęcym tronie zasiadł syn Mieszka II - Bolesław II skazany przez potomnych na potępienie za powrót do pogańskich korzeni. Choć wiemy o jego istnieniu został on skrzętnie usunięty z listy panujących. Mimo nieobecności w podręcznikach wspomina się o nim podczas naukowych konferencji jako o Bolesławie Zapomnianym lub Okrutnym. Dopiero po jego śmierci tron objął Kazimierz zwany Odnowicielem który przywrócił chrześcijaństwo za pomocą niemieckiej armii. Objęcie przez niego tronu przypominało nieco scenariusz jaki miał już miejsce po śmierci Popiela. Wówczas jego dwaj synowie wspierani przez Niemców starali się zatrzymać w swym ręku ojcowską władzę. Jedyna różnica polegał na tym, że im wówczas się to nie udało. Syn Mieszka II – Kazimierz miał więcej szczęścia. Powstanie ludowe i krótki okres rządów Bolesław II kończą okres monarchii pierwszych Piastów. Okres ten przyniósł podboje i gwałtowny rozrost terytorialny państwa. Pod rządy Chrobrego trafiła reszta Małopolski, Śląsk, część Pomorza, Grody Czerwieńskie, Łużyce, Słowacja, Morawy. Na krótko zostały podbite nawet Czechy. Następuje wzrost ucisku ludu i napięć na tle religijnym. Kończące go powstanie doprowadziło w efekcie do utraty części zdobyczy i chaosu. Kazimierz odnowiciel obejmuje tron jako władca zależny od cesarza, czyli w praktyce od Niemiec. Terytorium jego państwa skurczyło się zapewne ponownie do obszaru Wielkopolski, Małopolski Mazowsza i Śląska. Tak wyglądały mniej więcej początki naszej państwowości.
|
|











